Taka nam się tradycja działowa rok temu narodziła, że zawsze 5 stycznia spotykamy się u jednego z nas i świętujemy nowy roczek. Skromnie powiem - ja to wymyśliłam, byłam gospodarzem rok temu, przebojem wieczoru była gra TABU. W tym roku, nieco później spotkaliśmy się u A - i rządziła gra ZAŁÓŻ SIĘ. Zawsze super towarzystwo, pyszne jedzonko! Za rok u Reni w jej agroturystyce, nawet z noclegiem - już trzeba szukać fajnej gry, bo o atmosferę jestem spokojna :)
skomentuj (0)
No to nowy rok czas zacząć!
Obiecałam sobie (i innym), że wrócę :) Tylko nie powiem - facebook pochłonił mnie całkowicie, wygrywa z Tobą Drogi blogu,bo jest bardziej interaktwny, częściej można tam z żywymi ludzmi poplotkować... Ale tu zaś mogę więcej i szczerzej napisać... nie mam zbyt dużej czytelni i niech tak pozostanie...
Jeszcze jedno jednak się wraz z nowym rokiem zmieniło - wróciłam do starej, wręcz analogowej formy - kupiłam sobie kalendarz Dżentelmenów i tam można notować codziennie choć kilka słów... i znowu łatwiej i szybciej niż do Ciebie... no zobaczymy, na ile wystarczy zapału i przede wszystkim czasu!
Dziś cały dzień nadrabiam zaległości w pracy, obrobiłam skrzynkę z jakiś 200 maili, najważniejszymi kwestiami się jeszcze nie zajęłam, ale na szczęście jeszcze jutro jeden dzień! Myślę, że nigdy przenigdy nie będzie tak, że będę spokojna, obrobiona, choć z widokiem na przyszłość... muszę coś koniecznie z tym zrobić!
Ciąglę myślę o tym, co w tym roku (mam nadzieję) będzie największym wydarzeniem! Postanowiłam zorganizować zjazd mojego rocznika z LO w naszym miejście Jawor - na razie szukamy znajomych na wszelki znany mi sposób, kilka osób się mocno zapaliło do mojego pomysłu, co mnie ogromnie cieszy :) mam nadzieję, że to nie słomiany zapał u innych (u mnie na pewno nie!) - wiem jednak, że sama sobie nie poradzę, więc muszę koniecznie kuć żelazo póki gorące :)
Poza tym nasz Maks ma już prawie rok - jestem zakochana w nim po uszy! Jest boski, robi miny takie, że tylko siedzieć i patrzeć - dziś do mnie wpadli i gonił na czworaka koty - już nie mogę się doczekać, co to będzie, jak zacznie chodzić :)
No i teraz słucham sobie Bjork, zaraz pójdę poczytać zaległe od dwóch lat (ciągle narastają) gazety albo obejrzę Chirurgów :) bosko nie... oby tylko nie pracować :)
Nawet jakbym chciała napisać, że przestało mi się tu podobać, że facebook wyparł bloga, że nasza klasa jest fajniejsza, że zostałam mamą, wyjechałam do Indii, że zeszłam z tego świata - skłamałabym!
Po prostu ilość pracy całkowicie mnie dobija, przebija - jak to określiła moja siostra KIEDYŚ KOCHAŁAM SWOJĄ PRACĘ - może uczucie pozostało, ale słabnie z każdym dniem, kiedy muszę pracować kilkanaście godzin, jeszcze bardziej słabnie w weekendy...
W każdym razie pracuje, pracuje, pracuje - w tak zwanym międzyczasie oglądam U CAN DANCE ukochane i X FACTOR jeszcze lepsze, bo świeże... czasem słucham boskiej Adele i pracuje nadal!
Marzę o Orange Warsaw Festiwal, ale niestety... za to będę pracować dalej... może wakacje, e po co... i w sumie jeszcze za co...
Jedyne co stałe w moim życiu JESZCZE! to mąż i praca... bo waga niestety była chwilkę mniejsza, ale wróciła znowu...
Kilka newsów, bo totalnie nie ma kiedy pisać dłuższych notek...
1. Najważniejsze, że zostałam mamą... chrzesną! Max urodził się 03.02, jest pięknym, zdrowym chłopcem! Otrzymał 10 punktów, nie mogło być inaczej, mama powoli dochodzi do siebie, wszyscy jesteśmy bardzo z Niej dumni i bardzo szczęśliwi, że Max jest już z nami! Dziadkowie szaleją :)
2. Praca moja pochłania mnie w dalszym ciągu tak samo jak wcześniej, na nic się zdały noworoczne obietnice, że przystopuję, że wezmę się za zdrowie, że będzie tego mniej... jedyne co staram się jak najwięcej delegować, ale niestety co chwila otwieram kolejny projekt. Mega wielki i główny w tym roku to akademia na wyzszych rangą Menadżerów - co dwa tygodnia wyjazd na 3 dni i mega stres - w poniedziałek właśnie 3 sesja, w Ciechocinku...
3. Kasa w dalszym ciągu mnie dobija, waga jeszcze bardziej, nie mam czasu ani siły się za to wszystko zabrać - cierpię przez brak chwili dla siebie, nie słucham muzyki, rzadko chodzę do kina, teatru, jeszcze rzadziej oglądam cokolwiek w domu, jedynie TV leci jak ogarniam dom, siebie, kota, męża....
4. Dobrze, że mama jest z nami...
5. ILE TO WSZYSTKO JESZCZE POTRWA???